Kampanie PR na polskim Facebooku – przykłady negatywne

Kampanie PR na polskim Facebooku – przykłady negatywne

Choć popularność Facebooka jako narzędzie specjalistów od Public Relations jest ogromne, to kampanie nie zawsze odnoszą sukces. Często stają się kompletną klapą. Przyczyny tego są różne – błędy agencji, bagatelizowanie odbiorców, niejasne przekazy etc. Oto kilka słynnych już kampaniowych wpadek.

 

Cukrzycy walczymy o swoje, czyli jak zacna sprawa spełzła na niczym

 315515_100950383350354_100003061775895_5572_1180018094_n

Akcja poprowadzona była przez rodzeństwo, które chorowało na cukrzycę. Choć cele były zacne, miały na celu promowanie ogromnego dziś problemu cukrzycy – jednej z chorób XXI wieku. Profil powstał w momencie, kiedy chorym odmówiono dofinansowywania leków i glukometrów. Niestety fanpage nie miał jasnej linii akcji. Brakowało jasne rozgraniczenia profilu akcji i prywatnego założycielki. Akcja stała się niezrozumiała, a fanpage stał się ogólnym forum o cukrzycy. Autorami kampanii było dwoje młodych ludzi chorujących na cukrzycę, zbyt mocno zaangażowanych emocjonalnie, by pozostać neutralnym i wiarygodnym. Celem było wstrzymanie działań NFZ w sprawie zmian na listach leków (cukrzycowych) refundowanych, a fanpage miał między innymi propagować zbieranie podpisów pod listem protestacyjnym. Autorka strony zapominała, jaki miał być jej cel. Umieszczała na nim prywatne posty (np. o usypianiu dzieci). Brakło wyraźnego rozgraniczenia strony prywatnej i akcji, patrząc na ten fanpage mieliśmy wrażenie, że to profil autorki. Opisywała ona elementy swojego dnia, miała oznaczoną rodzinę, podany prywatny adres, numer telefonu, datę urodzenia.

cukrzycywalczymyoswoje7

Nie udało jej się sprawić, by profil dotyczył sprawy. Komentarze czytelników dotyczyły kwestii leczenia, leków, rodzajów glukometrów, a nie celu naczelnego. Odbiorcy tego profilu nie wiedzieli tak naprawdę, czemu ma on służyć. Traktowali go jako ogólnoinformacyjne forum o cukrzycy, a nie konkretną akcję! Praktycznie nikt nie angażował się w założenia akcji

Rozmyły się jej założenia. Autorka nie dążyła do osiągnięcia celu, była niekonsekwentna i chaotyczna.

 

Nie biegam, czyli jak oszukać odbiorców

253960_107346169356338_106851732739115_71312_1227262_n

Na fali rosnącej mody na bieganie, gdy powstał fanpage „Nie biegam” zyskał on popularność osób nie lubiących czy nie chcących biegać. Miał to być ich protest przeciw wszechobecnej idei joggingu. Początkowo nie było na nim zbyt wielu informacji.

niebiegam-fb-fani

Profil okazał się jednak kampania teaserowa Stoperanu, czyli leku na biegunkę. „Podstępem” zdobywano fanów – gdy Ci myśleli, że przyłączyli się do akcji promującej brak aktywności fizycznej „nie biegam”. Po odkryciu twórców kampanii, fani odwrócili się od strony, wielu zrezygnowało z „lubienia”.

niebiegam-fb-postyuzytkowni

Od strony marketingowej kampania była bardzo pomysłowa, no bo jak można przyciągnąć ludzi do leku na biegunkę? Twórcom tej akcji się to udało, tyle że zrobili to podstępem. Gdy użytkownicy odkryli, że polubili specyficzny lek poczuli się oszukani i wykorzystani. Popularność strony pobudzał konflikt ze zwolennikami ruchu, którzy protestowali przeciwko tym hasłom. „Nie bieganie” stało się modne i hasło zaczęło żyć własnym życiem, stając się tematem rozmów i żartów, przyciągając rzesze fanów. Po odkryciu, co kryje się w tej kampanii teaserowej, strona zanotowała spadek popularności i odwrócenie się od niej już zdobytej publiczności.

Przykład tej strony pokazuje, że oszukiwanie odbiorców nie może przynieść pozytywnych efektów. Nikt nie chciał widnieć jako lubiący lek na biegunkę.

 

KJ-J

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *